Media społecznościowe

ogród pełen słów

Helena Rowińska

Helena Rowińska

Formularz kontaktowy

Imię i nazwisko

E-mail [ wymagane ]

Wiadomość [ wymagane ]


Lubię spotykać się z przyjaciółmi. Szczególnie z Julią, z którą chodzę na tańce, a w dni bez okazji umawiam się w ulubionej kawiarni. W jej towarzystwie wszystkie ciastka smakują lepiej, a nieśmieszne żarty zyskują inny, lepszy wymiar. U Julki nie ma czegoś takiego jak „blokada”, to po prostu dziewczyna pełna pasji, chęci do życia i dziwnych preferencji co do chłopaków (ale to akurat mniej istotne). Zazdroszczę jej. Marzy mi się rozpocząć kiedyś z nią rozmowę z równie wielką ekscytacją i opowiedzieć o swojej „genialnej pracy, którą przed chwilą skończyłam”. Najpierw jednak tę „genialną pracę” stworzyć. 
Samo się nie zrobi. Wyszłam więc wczoraj na dłuższy spacer i skręciłam do zakątka z najlepszą herbatą na świecie. Spotkałam się w Weną. I w sumie to nie żałuję, a wręcz przeciwnie. Wcześniej myślałam, że ubiera się ona tylko w wytworne ciuchy i przebywa w miejscach, gdzie zwykle nie ma ludzi, ale zwyczajnie się myliłam. Okazało się, że to bardzo fajna babka i często nawet mnie widzi, jednak ja za każdym razem gdzieś się śpieszę.

Gdzie więc można się z nią spotkać?

W zdjęciu
Czy zwróciłeś kiedyś uwagę, że każda fotografia zawiera konkretny moment? Nawet ta najgłupsza opowiada własną historię. Dzięki zdjęciom możesz wcielić się w rolę reżysera filmu albo pisarza z niekończącą się wyobraźnią. Rozważ, co by się stało, gdyby… uśmiechająca się na pierwszym planie dziewczyna szykowała się do własnego ślubu… chłopak w okularach dostał się do jedynej na świecie szkoły magii… a staruszek czytający gazetę nagle przysnął i przegapił własne urodziny. Opcji jest wiele. Zadaj sobie pytania „jak?”, „dlaczego?” czy „i co teraz?”, tworząc unikalną, własną historię.

W głośniku
Nie jest sekretem, że muzyka jest ogromną inspiracją, czasami jednak trudno znaleźć tę odpowiednią właśnie do tworzenia. Mi osobiście najlepiej pisze się przy muzyce bez słów. Klasyczne utwory pobudzają moją wyobraźnię lepiej niż wszystkie inne. Przeprowadzono nawet badania, że zwiększają one koncentrację i otwierają głowę na przypływające pomysły. Jeśli chodzi o grubszą sprawę, czyli pisanie książek lub opowiadań, polecam niezastąpione soundtracki z filmów. Samym ich celem było oddziaływanie na naszą fantazję i polepszenie filmowych wrażeń. Taka muzyka odpowiednio nastraja. Wystarczy tylko wybrać ulubiony film i odszukać jego melodię.
Łapcie moją ulubioną ścieżkę dźwiękową: THE HOURS 

W codzienności
Wprawdzie przed chwilą pisałam o magii muzyki i jej pozytywnym wpływie na naszą twórczość, jednak zdarza się też przesadzić. Zawsze wychodząc ze szkoły, jadąc do sklepu czy spacerując po skąpanym w cieniu drzew chodniku, byłam pewna, że muzyka mnie upoi. Zakładając słuchawki chciałam poprawić sobie samopoczucie, a w dodatku odpowiednio się nastroić czy zapomnieć o dwójce z fizyki. Ostatnio zdałam sobie sprawę, że praktycznie nie mogę oderwać się od tych wszystkich dźwięków dostępnych na jedno kliknięcie. Zobaczyłam też, że coś tu nie tak, heloł.  Stałam się po części głuchoniema. Zapomniałam jak śpiewają ptaki i jak krzyczą małe dzieci, kiedy w upalny dzień nie dostaną loda.
Te zwyczajne dźwięki też są potrzebne, chociażby do zilustrowania naszego otoczenia i wczucia się w życie bohatera.

W oknie
Jest wiele rzeczy, które lubię robić w wolnym czasie i na pewno jednym z nich jest patrzenie przez okno. Chociaż widok mam niezbyt poetycki, bo na pomarańczowy blok i niewielki bank, którego nie odwiedzają klienci, nigdy nie jest nudno. Najlepsze pomysły i tematy biorą się od tych najprostszych rzeczy. Zabiegani ludzie, trzymająca się za ręce para albo tonąca w myślach pani kosmetyczka z papierosem w dłoni — to właśnie takie postaci mogą grać główną rolę w naszym dziele. I nie, nie chodzi mi tu o osiedlowy monitoring prowadzony przez te wszystkie babcie, których głównym zajęciem jest plotkowanie, ale o dostrzeżenie, że nie musisz szukać gdzieś daleko, by zobaczyć spacerującą Wenę.

We śnie
Gdy byłam mała, bardzo dużo czytałam przed snem. Rezultat był taki, że zawsze po przebudzeniu, wymyślałam najciekawsze opowiadania. Przelewałam swoje nocne myśli na kartki zielonego zeszytu z motylem, i tak w mig  powstały moje pierwsze książeczki. Niedawno przeczytałam o metodzie Sennych Stron. Polega ona na założeniu dziennika, w którym zapisuje się wszystkie powstające w głowie przemyślenia od razu po przebudzeniu. Nieważne jest zwracanie uwagi na ich formę, poprawność czy sens. To może być opowiedziany sen, opisane uczucie czy miejsce, w którym teraz chce się znaleźć. Sny nie są tylko regeneracyjne. One mają w sobie niezwykły czar, a w dodatku mogą przyczynić się do zażegnania blokady twórczej i wręcz wycisnąć z Ciebie jak z gąbki wszystkie nowe idee.

Po filtracji
Nie lubię używać sformułowania „medytacja”, bo jest za bardzo sztywne. Czasami każdemu z nas potrzebny jest dobry reset, by powrócić do działania z jeszcze większym zaangażowaniem. Nie trzeba wyjeżdżać na Malediwy (choć z pewnością byłoby miło). Wystarczy usiąść w cichym miejscu, zamknąć oczy, głęboko oddychać i wyrzucić z siebie całe przeczucie, że „muszę”, „jak tego nie zrobię to coś się stanie” czy „praca wzywa”. Wyluzuj i postaw przede wszystkim na siebie. Będziesz żyć bardziej efektywnie bez całego tego stresu i niepotrzebnych myśli.


Dla mnie Wena jest dobrą koleżanką, z którą chętnie coraz częściej piłabym herbatę. A kim jest dla Ciebie?